niedziela, 2 lutego 2014

Rozdział I

Jeśli czytasz nie zaszkodzi ci skomentować, to dla ciebie sekunda, a dla mnie duża motywacja do dalszego działania :*
*********************************************************************************************************************************
"Jednak teraz nie ujrzałam go..."
W końcu, w końcu doleciałam. Lot trwał dosyć długo, dlatego trzeba wyprostować kości. Podniosłam plecak i poszłam po nie dużą walizkę. Wzięłam wszystko i zwinnym, szybkim krokiem zmierzyłam ku drzwiom. Nie zadzwoniłam po taksówkę, bo nawet nie wiedziałam, gdzie mam się podziać. Wsadziłam w dłonie swoje rzeczy i pokierowałam się w stronę pobliskiego parku. Usiadłam na brązowej, drewnianej ławce i zaczęłam rozmyślać co teraz pocznę. Siedziałam tak chyba z pół godziny, aż postanowiłam, że przenocuję w hotelu. Wstałam i zakładając słuchawki na uszy, poszłam przed siebie, bo nie znałam jeszcze tego miasta. Szłam patrząc sobie na nogi, bo na razie nie chciałam poznawać nowych znajomości. Szłam tak i szłam, aż spotkałam gadającego psa!?! Co? Nic z tego nie rozumiem.

Ze snu obudził mnie budzik telefonu. Nie wiedząc co się dzieje zaczęłam płakać jak małe dziecko, jak małe, niewinne dziecko. Wstałam z łóżka i ubrałam się. Poszłam do kuchni zjeść płatki śniadaniowe. Zaczęłam rozmyślać nad tym wszystkim:
-Ostatnio coraz częściej przytrafiają mi się takie sny, że ktoś mnie bije i, że to mój chłopak, to robi. Nie wiem co o tym myśleć, może próbuje mnie przed czymś ostrzec? No cóż i tak co ma być to będzie, nie powinnam się tym teraz zajmować.-mówiłam sama do siebie- O kurde! Już 11?!? Powinnam się zbierać!-ubrałam trampki i płaszcz po czym wybiegłam z domu.

Szybko otworzyłam drzwi nie chcąc znowu się spóźnić. Jak zwykle wkurzony szef się na mnie drze:
-Kolejny raz się spóźniłaś! To już szósty raz w tym miesiącu. Albo się postarasz zdążać na czas do pracy, albo cie wyleję.-rozumiem go po części, bo był dopiero 12 i czwartek czyli muszę się przygotować na 24h ciągłego pecha.-No dobra, tylko mi tutaj się nie mazgaj, a teraz leć, bo reszta się już niecierpliwi.

Wzięłam do ręki aparat i zaczęłam robić kolejną sesję fotograficzną. Jakoś ostatnio coraz nudniejsze się to staje, hmmm... może czas zmienić pracę?

Po skończonej robocie wróciłam do domu, włączyłam na fula muzykę, oczywiście mojego ulubionego zespołu- One Direction. Usiadłam na kanapie i dając na kolana laptopa, włączyłam Twittera. Jeden, jedyny post przykuł moją uwagę "One Direction: Uwaga, uwaga kochani! Jutro będziecie mogli podziwiać nasze pełne gracji i wdzięku zdjęcia xd. Otóż mamy właśnie w ten dzień nową sesję zdjęciową, ale tym razem w naszym kochanym Londynie. Pozdrowionka xx.". Wow! Ciekawe, które studio fotograficzne będzie tym jakże szczęściarzem. Chociaż raczej nie zazdroszczę osobie, która będzie robiła te zdjęcia, bo zajmie jej to chyba ponad pół dnia, gdzie przy normalnych osobach można wykonać je w niecałą godzinę. 

Do chodził już wieczór więc, aby sąsiedzi nie skarżyli się na za głośną muzykę jak to zazwyczaj wyłączyłam ją. Po prostu ją wyłączyłam. Nudziło mi się trochę więc chciałam sobie pospacerować po zacisznych kątach Londynu. Chwyciłam buty i kurtkę, i zamykając za sobą drzwi, skierowałam się do pobliskiego parku. Często tam chodziłam, bo wieczorami w jeziorku o niebiańskim kolorze, odbijały się gwiazdy. Usiadłam na ławce obok molo i pochłonęły mnie marzenia.

Po około godzinie chciałam się zbierać lecz zobaczyłam... zobaczyłam Harrego Styles'a! Tak, właśnie on był 10 metrów ode mnie! Chciałam do niego podejść, ale niestety pobiegł. Na początku byłam zła, bo pomyślałam, że to z mojego powodu, ale dopiero po chwili spostrzegłam całą rzesze fanek biegnących za nim. 

Spokojnym i wolnym krokiem doszłam do domu. Zamknęłam drzwi na klucz i udałam się do łazienki. Po prysznicu przebrałam się w piżamę i udałam się spać. 
...................................................................................................................................................................
Hej kochani! Mam nadzieję, że podoba wam się pierwszy rozdział. Jeżeli możecie to skomentujcie nawet z Anonimka, ale proszę chociaż żebyście na końcu napisali swoje imię. Nie wiem czemu, tak po prostu xD. Następny rozdział spróbuję dodać w środę? A jak nie to w czwartek :)
PS: Kocham was i buziaki na dobranoc :**

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz